Afera o szwedzkie mięso - czy dowiemy się prawdy?
Aktualności
2009-09-26 22:18:02

Fotolia
Od momentu ujawnienia przez dziennikarzy programu UWAGA! telewizji TVN, faktu sprowadzenia do Polski blisko 200 ton 25-cio letniego mięsa ze Szwecji, spekulacje na ten temat nie ustają.

Mięso zostało przywiezione do Polski w 2007 r., w ilości 100 tys. puszek, które stanowiły zapasy armii szwedzkiej. Firma "widmo", jak określają krakowskich przedsiębiorców dziennikarze, miała nawiązać współpracę z placówkami zbiorowego żywienia.

Trocinowate mięso, o zapachu ryb trafiło na stoły m.in. do przedszkoli, szkół, placówek opiekuńczych, szpitali czy lokali gastronomicznych. Wykorzystywane było również przy produkcji pierogów, kiełbas, czy sosu bolońskiego.

Jak twierdzi rzeczniczka krakowskiego Sanepidu, pani Anna Armatys, mimo, iż mięso wyprodukowane zostało na początku lat 80-tych ubiegłego wieku, nie stanowi zagrożenia dla osób, które go spożywają.

Innego zdania są jednak naukowcy wydziału technologii żywności Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Na stronach portalu TVN czytamy wypowiedź dr inż. Marii Walczyckiej : "Rybi zapach może sugerować, że białko uległo degradacji. Badania pokazały, że w mięsie z puszki przekroczone są polskie normy na świeży tłuszcz i świeże mięso. Tłuszcz jest zupełnie zepsuty. Tym się można zatruć."

Zastanawiający jest fakt, iż dopiero dwa lata po sprowadzeniu mięsa, sprawa ujrzała światło dzienne?

Dlaczego tak stare mięso trafiło do osób szczególnie narażonych na zatrucia, jak małe dzieci, osoby starsze lub chore?

Rodzi się również pytanie, czy kiedyś poznamy szczegóły i odpowiedzi w związku z tą sprawą?

Spożywka.pl/ TVN
Prezentacje firm z tej informacji
Kangur S.K.A.

 

Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj swój komentarz:

Nick:
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

« Powrót